Skrzydła | throwback
06:54hello!
Ci, którzy przywędrowali tutaj z mojej stronki na pewno pamiętają to zdjęcie.
Pochodzi ono z samych samiuteńkich początków mojej przygody z fotografią.
Zrobiłam je zainspirowana piosenką Ed'a Sheerana, w której się zakochałam i przez jakiś czas miałam obsesję na jej punkcie. Mowa oczywiście o "Give me love".
Sesję zrobiłyśmy w opuszczonej i zrujnowanej wierzy, wyglądającej z zewnątrz i wewnątrz jak sowiarnia z Hogwartu. Do dziś nie mam pojęcia dlaczego nadal tam stoi. To zdjęcie jest zrobione na wysokości drugiego piętra, a żeby się tam dostać musiałyśmy się wspinać po schodach, po których normalni ludzie nigdy by nie weszli. Ale dosyć o schodach! Kluczowym elementem tej sesji są przecież skrzydła i to o nich chciałabym Wam opowiedzieć. A ile z nimi było roboty...
Na początku planowałam iść na łatwiznę i wypożyczyć skrzydła z teatru. Niestety w każdym z czterech miast do których dzwoniłam mówili mi że wypożyczają tylko w okresie karnawałowym. Pomyślałam 'co?! mam czekać pół roku?' Pogrzebałam troszkę w internecie i z pomocą Nikoli wzięłyśmy sprawę w swoje ręce.
Nikomu, NIKOMU nie polecam robić tego w domu. Nie róbcie tego, serio. Na ostatnim zdjęciu możecie zobaczyć jak wyglądał pokój po wszystkim. Chociaż przyznaję, efekt był świetny ale... Pióra, klej, pióra... wszędzie.
Nawet nie planowałam tego 'reportażu', wyszło to kompletnie przypadkiem, więc nie ma zdjęć gdy zaczęłyśmy od zera.
A zaczęłyśmy od zwykłego, prostokątnego kartonu, który na zgięciach usztywniłyśmy taśmą.
Później naszkicowałyśmy kształt skrzydeł, a potem klejem do tapet posmarowałyśmy całość i dokleiłyśmy pióra.
Po całonocnym schnięciu na balkonie skrzydła były gotowe.

0 komentarze